Cząstki elementarne.

don't fuck with my heart

Archive for the ‘about other things.’ Category

wiele.

leave a comment »

jest mnie wiele. udzielam się tu i tam. próbuję ogarnąć kilka kinematografii na raz. chodzę na imprezy jak już dawno nie. kocham przebieranki. trzymam się swojego stylu. olewam konwenanse. rozwalam systemy. wciąż jestem boska. z każdym dniem coraz bardziej. zrobimy się na kumpele czarodziejki z księżyca. nie kserować!

Reklamy

Written by pluszek

25 marca 2010 at 23:59

Napisane w about other things.

co dalej.

leave a comment »

Dalej nie robię tego, co powinnam robić jako pierwsze, najważniejsze. Chyba boję się zacząć. I tak przepływa mi dzień za dniem, kłamię bez mrugnięcia okiem. Obmyślam, jakie kolejne kłamstwo powiedzieć. Chcę dużo. Od siebie, od życia sporo wymagam, ale boję się.  Z jednej strony wiem, że jeśli się przyłożę, będę mieć to co chcę. Dlatego myślę co dalej robić. Na studia wracam bez dwóch zdań, pytanie – na jaki kierunek? Coraz częściej myślę, że powinna to być animacja.

Od niedawna zwariowałam na punkcie kinematografii koreańskiej. Chwilę później oszalałam na widok tamtejszych bojzbendów. Zadziwiam sama siebie, bo nigdy nie podejrzewałam, że będę słuchać takiej muzyki, że będę się tym zachwycać. Jeszcze pół roku temu, zaśmiałabym się na taki widok, a dzisiaj… chcę więcej. Oszołomiona, starałam się dopatrzyć sensu w mojej nowej pasji. Odpowiedź przyszła dzisiaj – to się musiało stać, wcześniej czy później. Bo ja kocham tańczyć, a gdy usłyszałam dźwięki, zobaczyłam taniec, obudziła się we mnie moja najwieksza pasja – taniec. Uwielbiam. Kocham. Zastanawiam się, dlaczego nigdy nie zapisałam się na kurs. Chociaż akurat odpowiedź jest prosta, banalna nawet. Chociaż zawsze mogłam robić to po swojemu. I myślę o tym, jak dużo zależy ode mnie. Bardzo dużo. Snuję plany na przyszłość. Ale boję się zacząć kończyć to, co powinno być skończone już dawno. Czasu coraz mniej, ale dzisiaj w końcu zaczynam. Wszystko na jedną kartę. Coś jak cliff jumping. I chyba właśnie tego mi trzeba. I kiedyś skoczę z tego klifu. Nie metaforycznie. Realnie. Chcę poczuć jak to jest. A później wypłynąć na powierzchnię. Wiem, że uda mi się to zrobić. Uda mi się, uda. Po prostu.

Written by pluszek

10 grudnia 2009 at 23:47

Napisane w about other things.

męskie-niemęskie.

leave a comment »

Artykuły w różnych czasopismach i gazetach, zaczynają mnie denerwować. I, o dziwo, w tym przypadku nie chodzi tylko o pisma kobiece, ale i unisex (po typowo męskie nie sięgam – w sumie nie wiem czemu). Wszędzie o facetach. Poprawka: o nie-facetach, którzy podobno zastąpili cały rodzaj męski. „Piotruś Pan” i inne bzdety. Artykuły pisane przez kobiety i nie tylko. I nawet gdy podpierają się ludźmi  nauki, nie wierzę. Jakby nagle wszyscy przyjęli pewnien punkt widzenia. Może taki się teraz najlepiej sprzedaje. Ale jest do bani. Chyra miał rację, mówiąc redaktorom pewnego czasopisma: „Nie jestem dla was żadnym mężczyzną, tylko obiektem.” I choćby nie wiem jak naczelna pisma próbowała temu zaprzeczyć, to i tak jej nie wierzę. Kobiety same sobie potrafią narobić bałaganu. Zapominając, że nie wszyscy są tacy jak ich eks, który je zdradził.

Z rzeczy innych: co by złego nie powiedzieć o sadze „Twilight”, zwłaszcza filmowej, soundrack mile mnie zaskoczył. Po raz drugi (nie żeby filmy wzbudzały we mnie złe odruchy, bo nie, po prostu nie). Perełka – Anya Marina Satellite Heart


Written by pluszek

24 listopada 2009 at 00:13

Napisane w about other things.

ejtis stajl.

leave a comment »

Ostatnio dużo we mnie muzyki z lat osiemdziesiątych. I filmów z pewnej części świata. A ponad wszystko pustka. I brak motywacji. I tylko codziennie tłucze się we mnie myśl: a może w końcu spełnić swoje marzenie i napisać książkę? Dla siebie, ku pamięci. Bo S. coś chyba mnie unika ostatnio. Po pijaku przyznał, że bał się, bo myślał, że jestem w nim zakochana. WTF? I choć muzycznie siedzę w latach osiemdziesiątych, odpuściłam sobie dzisiejszą imprezę. Kara za brak motywacji. Ale jakoś specjalnie mnie to nie rusza.

Mam ochotę napchać w kieszenie dużo kolorowej kredy i malować po asfalcie. A nade wszystko, chcę znowu czuć się potrzebna.

A Youtube proponuje mi dzisiaj to:

Written by pluszek

21 listopada 2009 at 22:40

Napisane w about other things.

tego

leave a comment »

Pusto dookoła mnie ostatnio. Ale raczej to wynik tego, że sama ludzi zniechęciłam. Coż z tego, skoro najbardziej z ostatnich dni żałuję zgubionej arafatki. Była starsza ode mnie. I tego, że żałośnie tkwię dalej w tym samym miejscu. Pretending to be. Kłamstwo to ja.

Written by pluszek

10 listopada 2009 at 03:33

Napisane w about other things.

Nieodkryte.

leave a comment »

Sch. wyciąga moje stare maile do niego i analizuje na nowo. Rozpisał się przy tym tak, jak dawno już nie. Przeraża mnie to trochę, bo wiem  jak bardzo się zmieniłam. Przedziwne to, bo okazuje się, że robiliśmy w tym samym momencie to samo – czytaliśmy moje stare maile do niego. Szeroko otwierałam oczy, gdy przeczytalam ten, mniej więcej sprzed roku:

mam dola. i to nie dlatego, ze za oknem jest taka kurewska pogoda, nie
dlatego, ze mam okres, po prostu dlatego, ze kurwa chcialabym w koncu moc
odpoczac, nie biec nigdzie, nie martwic sie ze jeszcze musze zrobic to to to to i
jeszcze setki innych rzeczy. nie chce mi sie nic. nic poza checia otrzymania w
koncu czasu dla siebie, zebym go mogla wykorzystac tak jak chce. nie spieszyc
sie, usiasc, posluchac muzyki, przeczytac te ksiazki, ktore juz dawno
chcialam, a nie mialam na nie czasu, zajac sie w koncu tym czym bym chciala, wyjsc
czasem z aparatem na dwor, zrobic z niego uzytek, moc rysowac gdy przyjdzie mi
na to ochota, a nie odkladac tego bo przeciez musze przeczytac to czy tamto
na zajecia. kurwa pierdole te zajecia! nie tak mialo byc. kurwa, codziennie
od rana do wieczora na tej uczelni, co i tak nie przynosi mi satysfakcji –
nuda i apatia. do domu przychodze skundlona, jakbym conajmniej maraton
przebiegla, marze tylko o tym aby pojsc spac. a ja ciagle wiem, ze zycie mi ucieka
miedzy palcami, gubie codziennie kawalek siebie i wiem, ze juz tego nie
odzyskam. kurwa.  <-
a to dalej jest aktualne.

Gdybym wiedziała to, co teraz wiem, ten mail byłby dla mnie wyraźnym sygnałem tego, co stało się później. Ale czy wiedząc to wszystko, zapobiegłabym tamtym wydarzeniom? Nie chciałabym tego, bo bardzo wiele zawdzięczam temu, co wydrzyło się kilka miesięcy później.  Niczego nie żałuję.

Written by pluszek

6 października 2009 at 13:28

Napisane w about other things.

There is no spoon.

leave a comment »

Matrix. Film ten przypomniała mi dzisiaj tv i mimo późnej pory i zmęczenia obejrzałam go po raz chyba dziesiąty. Zadziwia mnie fakt, że jest to projekt już dziesięcioletni. Kim ja wtedy byłam, gdy powstał? Szczylem zwykłym, smarkiem, ale i tak mnie zachwycił. I podoba mi się dalej, po 10 latach dalej mogę go oglądać.

Przypomniało mi się, jak będąc na pierwszym roku, w pierwszym miesiącu mojego studenckiego życia, spaliłam się z D. i X (póki co nie mogę sobie przypomnieć ksywki tego człowieka, z którym spędziłam wiele karcianych wiecorów w akademiku. Imię i twarz pamiętam doskonale). Wybraliśmy się na zakupy do dużego, wg krzyżówek, sklepu z koszykami. Przypominam sobie, jak rzęziłam ze śmiechu na podłodze tegoż sklepu siedząc po turecku w towarzystwie X. Dostrzegaliśmy Matrix wokół nas i śmialiśmy się z tego do bólu brzucha. „Ten dżem nie istnieje”.

A ja piszę maile. Dzisiaj minie 4 dzień tego procesu. Zgłaszają się kolejni chętni.

Północne rozmowy z S. Moje uczestnictwo w happeningu stoi pod znakiem zapytania.

Ostatnia noc romansu z hłaskowatym Hłasko. Póki co, Rage Against The Machine: Wake Up

Written by pluszek

3 października 2009 at 01:18

Napisane w about other things.