Cząstki elementarne.

don't fuck with my heart

Archive for Grudzień 2009

happy life.

leave a comment »

Ostatniego dnia tego roku obudziłam się nad ranem aby napoić kaca i nie śpię. Przestawiłam swój rytm doby kompletnie. Śpię po 4-5 godzin dziennie, czasami w ratach.
Uwaga, uwaga – za chwilę próba makijażu! Tak, bo nie ma co leżeć. A kakao z szejkera dobre jest.
Jeszcze wczoraj pogróżki, chociaż we wrześniu błagania o wybaczenie. W tym wypadku pozostanę zimną suką.
Będę stukać obcasami i się nie potykać. Zwłaszcza dzisiaj.
A młode ciasteczko już jest ze mną umówione na przytulanie.
Niczego nie żałuję. Złe zdarzenia tłumaczę przeznaczeniem, fatum, ale mimo wszystko dobrym.
Udało mi się osiągnąć pewną rzecz – olewam głupoty, nie przejmuję się, śmieję się do siebie słuchając muzyki, śmieję się oglądając po raz setny moich chłopców, ponownie wprowadzam do swojej garderoby kolory tęczy, w głowie układam sobie projekty, mam wielki plan, wielki plan… Uda mi się „zdrowa ryba płynie pod prąd” muzyka, książki, filmy, papierosy, dobre wino, kanapki z żółtym serem, rysuję na swoich licencjackich notatkach kakaowe linie szklanką, uwielbiam pumpy, chcę kota.
A w 2010 – glinolud topless. Koniecznie!

Reklamy

Written by pluszek

31 grudnia 2009 at 07:46

bo życie pisze najlepsze scenariusze.

leave a comment »

Mam pomysł na komiks. Chciałabym móc w kilka sekund rozrysować każdą ze scen, jakie układam sobie w głowie. Potrzebna mi magiczna różdżka.

Chcę podziękować S., że nie chciał mnie skrzywdzić. Dochodzę ostatecznie do wniosku, że tak, moja decyzja była dobra, bardzo dobra. Wtedy, potrzebowałam czegoś konkretnego, stałego, wsparcia. I był nim, mimo wszystko, mimo ustalenia pewnych granic, a może dzięki nim właśnie. Wtedy nie byłam gotowa na „fooling around”; teraz czuję, że mogłabym rozdziewiczać osiemnastoletnich chłopców. Obserwuję A. Trochę się boję, że może się sparzyć. Zastanawiam się czy będę miała w tym wszystkim jakąś rolę. Czy rzeczywiście będę musiała sprzątać?

Written by pluszek

15 grudnia 2009 at 06:13

co dalej.

leave a comment »

Dalej nie robię tego, co powinnam robić jako pierwsze, najważniejsze. Chyba boję się zacząć. I tak przepływa mi dzień za dniem, kłamię bez mrugnięcia okiem. Obmyślam, jakie kolejne kłamstwo powiedzieć. Chcę dużo. Od siebie, od życia sporo wymagam, ale boję się.  Z jednej strony wiem, że jeśli się przyłożę, będę mieć to co chcę. Dlatego myślę co dalej robić. Na studia wracam bez dwóch zdań, pytanie – na jaki kierunek? Coraz częściej myślę, że powinna to być animacja.

Od niedawna zwariowałam na punkcie kinematografii koreańskiej. Chwilę później oszalałam na widok tamtejszych bojzbendów. Zadziwiam sama siebie, bo nigdy nie podejrzewałam, że będę słuchać takiej muzyki, że będę się tym zachwycać. Jeszcze pół roku temu, zaśmiałabym się na taki widok, a dzisiaj… chcę więcej. Oszołomiona, starałam się dopatrzyć sensu w mojej nowej pasji. Odpowiedź przyszła dzisiaj – to się musiało stać, wcześniej czy później. Bo ja kocham tańczyć, a gdy usłyszałam dźwięki, zobaczyłam taniec, obudziła się we mnie moja najwieksza pasja – taniec. Uwielbiam. Kocham. Zastanawiam się, dlaczego nigdy nie zapisałam się na kurs. Chociaż akurat odpowiedź jest prosta, banalna nawet. Chociaż zawsze mogłam robić to po swojemu. I myślę o tym, jak dużo zależy ode mnie. Bardzo dużo. Snuję plany na przyszłość. Ale boję się zacząć kończyć to, co powinno być skończone już dawno. Czasu coraz mniej, ale dzisiaj w końcu zaczynam. Wszystko na jedną kartę. Coś jak cliff jumping. I chyba właśnie tego mi trzeba. I kiedyś skoczę z tego klifu. Nie metaforycznie. Realnie. Chcę poczuć jak to jest. A później wypłynąć na powierzchnię. Wiem, że uda mi się to zrobić. Uda mi się, uda. Po prostu.

Written by pluszek

10 grudnia 2009 at 23:47

Napisane w about other things.