Cząstki elementarne.

don't fuck with my heart

Archive for Wrzesień 2009

Piękni dwudziestoletni.

2 komentarze

To książka, z której co drugie zdanie nadaje się na cytat. Jest jednym wielkim cytatem. To, co tam jest opisywane, wydaje się tak nieprawdopodobne, a jednak nie mam podstaw sądzić, że to się nie wydarzyło. Wciąga mnie, jest mi dziwnie bliska, porusza. To nic, że mam dla niej czas tylko na kilka minut przed snem, gdy już głowa sama mi opada ze zmęczenia i senności. Te codzienne kilka minut zawsze jest piękna. Dozuję sobie dobrą literaturę. A raczej chcę czytać taką jak najdłużej.

Written by pluszek

24 września 2009 at 23:23

Napisane w about other things.

Fala.

leave a comment »

Od wczoraj wyszukuje filmy, które  chciałabym zobaczyć i jestem przerażona. Bo tak ich wiele, a czasu wydaje mi się, że mam tak mało. Pobyt u ciotki jakoś rozwala mnie czasowo i nie wiem czy to po prostu urok pomocy choremu człowiekowi czy czasu nadmiar. Relatywizm. Czas  to pojęcie względne mówił Einstein. Miał rację – raz płynie powoli, raz zapierdala. Z naciskiem na to drugie.

Układam w głowie relacje, układam zdania, opisy. Mam to teraz wszystko na wyciągnięcie ręki, póki pamięć świeża. Tak, pora to wykorzystać.

Written by pluszek

23 września 2009 at 23:52

Napisane w about other things.

Raz, dwa, trzy – ting!

leave a comment »

Nudny A., chyba czujący się trochę zaniedbany S., któremu na rozweselenie wysłałam kilka swoich mug-zdjęć, mój namer łan z tytułu posta, chęć na papierosa, ale rolety skutecznie mi to uniemożliwiają. Może później, ciemniejszą nocą niż teraz. Pomysły na nowe blogi, dzienniki. WO. Choroba. Codzienne obcowanie z cierpiącym człowiekiem. Inny świat. A do tego Hłasko. „Piękni dwudziestoletni”.

Written by pluszek

22 września 2009 at 21:52

Koła.

leave a comment »

Widzę koła, kółka, grupy jeszcze_chyba_nie _wzajemnej_adoracji_mam_nadzieję. Zastanawiam się ile z nich zna się osobiście i czy jest to grupa zamknięta. Ścieżki, linki i zawsze gdzieś jest ten punkt wspólny, a nawet wiele (pomijając często podobny wydźwięk, formę, wygląd blogów). I zastanawiające, że ja rownież lubię je wszystkie czytać i zamieszczam w swoich drogach. Czuję się trochę jak podglądacz mały, z wiedzą którą posiadam, ale czy inni czytelnicy widzą podobne rzeczy, podobne do tego, co ja widzę, to mnie ciekawi. Podejrzewam, że znajdzie się kilka osób (stąd podejrzewanie, że inni mogliby tego nie wiedzieć śmieszy mnie nieco, ale i rozgrzesza). Czy jednak naturalna socjologizacja pomaga mi w tym bardziej dostrzegać?

A. zdecydowanie musi zejść na ziemię. Dzisiaj próbowałam subtelniej, ale następnym razem chyba zamówię piwo. Bosze, żeby odstraszać człowieka piwem, ale ze mnie zUa kobieta… ;]

Zaciągając rolety zniweczyłam swój plan zapalenia papierosa. Jestem na głodzie.

Written by pluszek

21 września 2009 at 00:39

Napisane w about other things.

Nicholson i ta od brudnej forsy.

leave a comment »

Czytam namiętnie stare numery Wysokich Obcasów, te sprzed dwóch lat. Podobają mi się o wiele bardziej niż te, które teraz wychodzą. I zastanawiam się czy to znaczy, że w jakiś sposób można powiedzieć, że się postarzałam, że należę do innej epoki? Ale nachodzi mnie też refleksja, że chyba potrzebują w redakcji nowych autorek. Ileż można pisać o tym samym i tak samo? Oj przepraszam – czasami mam wrażenie, że teraz jest w tym wszystkim więcej jadu. A mniej smaku. Stare artykuły przykuwały moją uwagę tematem, formą. Czytałam cały numer od deski do deski. Obecnie coraz częściej odkładam WO po kilku minutach ze stwierdzeniem, że praktycznie  nie ma o czym w nich czytać. Smutne.

Written by pluszek

20 września 2009 at 02:04

Napisane w about other things.

Wystawiam twarz do słońca.

leave a comment »

Nad ranem promyk uśmiechu, wiadomość od koleżanki, której swym komentarzem do zdjęcia poprawiłam humor. Chęć zmiany i pisania maili. Niecierpliwię się milczeniem Sch. tak bardzo chcę pisać maile. Chyba dzisiaj napiszę do kilku osób, w tym do S., z którym od kilku dni nie miałam nawet gadowego kontaktu. Potrzeba pisania słów z wnętrza, licencjat odkładam na bok. W nocy przymiarka do fejsbuka. Liczę na podtrzymanie pewnych kontaktów. Krąg dobrych ludzi wokół mnie mam nadzieję się zacieśnia i uszczerza. Melancholia mnie łapie, uśmiecham się, uśmiecham, uśmiecham…

Written by pluszek

18 września 2009 at 15:31

Lubię.

leave a comment »

A właściwie fruwam ze szczęścia, gdy to, co poowiedziałam, napisałam moim porusza moich przyjaciół, poprawia im humor, pomaga, przywraca uśmiech. Wysłałam I R. to, co napisałam o sobie tutaj. Żem czekoladoholiczka i tak dalej. Uśmiechnął się i wychylił głowę na chwilę z mroku. Mimo, że zwyzywał mnie od socjolożek i manipulatorek. A ja naprawdę chciałabym upiec z nim ciasto.

Przypomniało mi się, że w piątek dzwonił do mnie Gr. Oczy mi sypaly iskrami, gdy powiedział, że chciał z kimś porozmawiać i po jego mamie padło na mnie. Miło. Chciałabym go odwiedźić. Mam nadzieję, że „Operacja Poznań” się mu powiodła.

A dzisiaj lub najpóźniej jutro – Damon ]:-)

Tymczasem: SMILE!

edit: ja podejrzewałam, że to trwa już tak długo, ale gdy zobaczyłam tego dowód i tak byłam zdumiona. Wymieniam się mailami ze Sch. już 4 lata [sic!]. Nigdy go nie widziałam nawet na zdjęciu, nie wiem ile dokładnie ma lat, ani gdzie mieszka lub czym się zajmuje. Ale to nie jest ważne. Zastanawiam się jak bardzo się zmieniłam. Sch. twierdzi, że nie chce patrzeć wstecz, chce spojrzeć świeżym okiem na mnie. Zresztą, podobno poprzepadało mu sporo starych wiadomości. Ja się boję je czytać, choć mam je na wyciągnięcie kliknięcia. Wg I R. zmieniam się z dziewczynki w motyla. A ja się boję, że jestem dalej strasznie naiwna, płytka wręcz czasami. Czy jeśli zacznę pisać równoważnikami zdań, sprawię wrażenie mądrzejszej?

Written by pluszek

17 września 2009 at 12:14